Jakiś czas temu zostałam szczęśliwą posiadaczką ogródka działkowego
nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że kompletnie nie znam się na kwiatkach koszeniu przesadzaniu i różnych ciekawych zajęciach. Wstyd się przyznać, ale nawet rozpalanie grilla w moim wydaniu było nie lada przygodą i co śmieszniejsze była to kompletna porażka :-). Ja już tak mam przysparzam sobie wiecznie mnóstwa powodów do śmiechawy sama z siebie. Co do tego mojego pierwszego rozpalania grilla. Miałam plan prawie idealny jak się później okazało. Zabrałam więc moje dzieciaczki pewnego razu na działeczkę obładowana czym się da kiełbaski chlebek nawet roladki z dnia wcześniejszego żeby zrobić im tam ucztę iście królewską. I zabrałam się wreszcie za to piękne rozpalanie niestety na moje nieszczęście sąsiedzi byli obok. I żeby Was dłużej nie zanudzać przejdę to płęty okazało się po lekkim rozpaleniu i po okrutnym dymie wszędzie (który był prawidłowy) że jakoś to się wszystko zadusiło i nico mi z tego wychodzi a sąsiad już zagląda. Najgorsze było to że jak już kolejny raz chciałam podpalić rozpałkę moja zapalniczka która była jedynym źródłem ciepła nie ma GAZU. Wiec po godzinie prób położyłam na zimnym dymiącym się grillu moje kiełbaski że niby wszystko ok. Zrobiłam dzieciaczkom kanapeczki z roladami w srodku i tyle na temat. :-) Jak sasiedzi sie zwineli do domu to i ja z podkulonym ogonem zabrałam kielbaski z grilla ZIMNE oczywiscie posprzatałam cale miejsce zgrozy pograbiłam jeszcze troszke i do domu bo tyle czasu zajeło mi zajecie sie tym grillem. Masakra taka to była uczta. W domu dowiedziałam się że wszystko by się udało gdybym w tego grilla troszku podmuchała :):) ale co tam nie poddałam się, a że nie ma dla mnie rzeczy nie możliwych kolejny grill był już ok :-)
To na dziś taka oto historia :-) Do następnego papa
no kochana nawet jak podmuchasz to nie zawsze się hajcnie :) hehehe Fajny masz ten ogródek
OdpowiedzUsuń