wtorek, 3 grudnia 2013

Ku przestrodze...

Witajcie miałam Wam opisać całą historie jaka mi się przytrafiła i w sumie już post powstał ale czytałam to kilka razy i chyba nie nadaję sie to na publikacje NUDA. Więc szybciutko wyjasnie o co chodzi z tym tytułem. Uważajcie proszę na torebki w Katowicach a dokładniej trasa faceta który czaił się na kobiety i ich torebki to 3 Maja - Słowackiego - i cała Opolska aż do Dąbrówki. Bardzo upierdliwy. Wiek ok 30 dość wysoki. Zbliżają się święta może poproście "Aniołki" o torebkę przez ramię dla siebie i kobietek w swoim otoczeniu. 

Do następnego papa.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Makarony :-)

Witajcie to znowu ja :-) oczywiście musiało się Coś wydarzyć że piszę. Bez konkretnego powodu ciężko się zmobilizować. Opowiem Wam dziś o cudownych pięknych MAKARONACH dla nie wtajemniczonych to firanki, które od bardzo dawna chciałam mieć. Jak wszyscy to i ja :-). Udało się zakupić je w super cenie na targowisku, aż  żal było nie brać. Tak prezentowały się w oknie.

 

Wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt że trzeba je kiedyś wyprać. Zapytałam koleżanke która jest specjalistką od tego typu firanek :-) i dla niej sprawa była jasna. " musisz je związać i do pralki " no helloł co to za filozofia pomyślałam naiwnie :-). Tak też uczyniłam tzn chwyciłam je w pół zrobiłam węzeł i do pralki. O ja głupia :-). Po wyjęciu ich  myślałam że się rozpłaczę.  Firaneczka wyglądała tak ...


Tak szczerze były dwie :-) i oczywiście nie poddałam się rozplatałam to badziewie hihihi żeby nie było nadal je lubie ale zajęło mi to dwa długie dni MASAKRA.
Więc dziewczyny tak dla jasności sytuacji makarony związujemy pewnie że tak ale najlepiej w trzech miejscach : po pierwsze u góry przy taśmie ściągającej, po drugie po środku, a trzecie miejsce to na dole firanki dowolnym sznureczkiem ale nie tym z firanki hihi i już rarytasem byłoby włożyć to do specjalnego woreczka takiego na pranie. Mam nadzieje że komuś moja rada się przyda bo poco tracić tak cenny czas. :-).

Do następnego papa


wtorek, 24 września 2013

Panowie, chłopaki, faceciki

Witajcie już za chwil parę Nasi Panowie obchodzą swoje święto. Oczywiście my Panie uwielbiamy prezenty ale nie oszukujmy się ich też to kręci :-) a że zawsze uważają że się o nich zapomina mam kilka propozycji które powinny im się spodobać. Zapraszam do obejrzenia :

Na początek Super okazja wybierz 1 za 49,90 wybierz 2 dowolne każdy za 39,90 ( 75 ml )

Kwintesencja wyrafinowanej elegancji i współczesnej męskości

Super orzeźwienie

100 ml. przyjemny zapach dezodorant gratis przy zakupie wody
Eikon uwielbiam !!!!

  Miłe moje :-) jeśli coś Was zainteresowało a może jeszcze Wam mało to zapraszam do napisania wiadomości prywatnej do mnie chętnie pomogę :-) Oczywiście jeśli jakiś Pan będzie chciał sam sobie zrobić prezent to również zachęcam do napisania :-) Pozdrawiam do następnego

niedziela, 22 września 2013

co to był za grill :-)

Witajcie ojj ciężko coś zabrać się za pisanie, a obiecywałam sobie że dam radę, ale co tam nic nigdy nie doprowadzam do końca . Wstyd się przyznać, ale tak jest. Nie będę się tu dziś użalać nad sobą bo kto by chciał czytać wiecznie smęty gdy mamy ich wokół tak wiele.

 Jakiś czas temu zostałam szczęśliwą posiadaczką ogródka działkowego

 nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że kompletnie nie znam się na kwiatkach koszeniu przesadzaniu i różnych ciekawych zajęciach. Wstyd się przyznać, ale nawet rozpalanie grilla w moim wydaniu było nie lada przygodą i co śmieszniejsze była to kompletna porażka :-). Ja już tak mam przysparzam sobie wiecznie mnóstwa powodów do śmiechawy sama z siebie. Co do tego mojego pierwszego rozpalania grilla. Miałam plan prawie idealny jak się później okazało. Zabrałam więc moje dzieciaczki pewnego razu na działeczkę obładowana czym się da kiełbaski chlebek nawet roladki z dnia wcześniejszego żeby zrobić im tam ucztę iście królewską. I zabrałam się wreszcie za to piękne rozpalanie niestety na moje nieszczęście sąsiedzi byli obok. I żeby Was dłużej nie zanudzać przejdę to płęty okazało się po lekkim rozpaleniu i po okrutnym dymie wszędzie (który był prawidłowy) że jakoś to się wszystko zadusiło i nico mi z tego wychodzi a sąsiad już zagląda. Najgorsze było to że jak już kolejny raz chciałam podpalić rozpałkę moja zapalniczka która była jedynym źródłem ciepła nie ma GAZU. Wiec po godzinie prób położyłam na zimnym dymiącym się grillu moje kiełbaski że niby wszystko ok. Zrobiłam dzieciaczkom kanapeczki z roladami w srodku i tyle na temat. :-) Jak sasiedzi sie zwineli do domu to i ja z podkulonym ogonem zabrałam kielbaski z grilla ZIMNE oczywiscie posprzatałam cale miejsce zgrozy pograbiłam jeszcze troszke i do domu bo tyle czasu zajeło mi zajecie sie tym grillem. Masakra taka to była uczta. W domu dowiedziałam się że wszystko by się udało gdybym w tego grilla troszku podmuchała :):) ale co tam nie poddałam się, a że nie ma dla mnie rzeczy nie możliwych  kolejny grill był już ok :-)

To na dziś taka oto historia :-) Do następnego papa

czwartek, 4 kwietnia 2013

Jak to jest gdy nie wie się co dalej ...

Tak, bywają takie chwile kiedy się nie wie co dalej, ja tak mam bardzo często :-). Chyba nigdy w życiu nie miałam na siebie pomysłu i co za tym idzie zero hobby zero perspektyw na przyszłość jakaś masakra. Tak szczerzę odkąd skończyłam szkołę pracuję nigdy w swoim zawodzie ciągle nie zadowolona z tego co robię. Też tak macie? I jako że teraz jestem na urlopie wychowawczym mam troszku czasu aby się zastanowić co dalej ... i w sumie znalazłam coś co chcę robić ale nie przyszło to łatwo i ciągle mam jakieś chwile zwątpienia i znając siebie pewnie od czasu do czasu będę je jeszcze mieć ale walczę sama z sobą i coraz lepiej mi to wychodzi i jestem z siebie zadowolona. To na tyle jeśli chodzi o moje przemyślenia.
 A teraz troszkę się usprawiedliwię.
Oczywiście co tydzień miałam aktualizować swoje dane niestety waga stoi moje centymetry też więc nie było co aktualizować wiem teraz napewno ze wszystko się zmieni bo intensywnie ćwiczę. To dopiero początek i daję sobie ostro w kość, wszystkie mięśnie mnie bolą nawet odezwały się te o których istnieniu dawno zapomniałam. Świetne uczucie. Musiałam się oczywiście zabezpieczyć bo entuzjazm szybko u mnie opada więc podjęłam wyzwanie, pierwszego dnia zanim zaczęłam ćwiczyć zmierzyłam się dokładnie zrobiłam sobie zdjęcie i po 30 dniach mam zrobić to samo i zobaczyć jakie są efekty. Aaaa nio właśnie mam ćwiczyć 30 dni codziennie myślałam że to będzie trudne ale z dnia na dzień jest coraz lepiej a że ćwiczę wieczorem to już popołudniu ogarnia mnie chęć aby już zacząć. Nawet raz spróbowałam tylko dzieciaczki moje kochane chciały się włączyć do super zabawy mamy i nic dobrego z tego nie wynikło, więc teraz na spokojnie jak dzieciaczki już smacznie śpią ja mogę skupić się na wypacaniu tych moich boczków :-). Polecam każdemu. Hmm nawet zauważyłam pewną zmianę jestem z tych osób które uwielbiają spać w dzień a nocą buszować, ale odkąd ćwiczę wszystko się zmieniło jestem tak zmęczona że padam jak tylko poczuję poduszkę, ale za to wstaję wcześniej i świetnie się czuję. SUPER. Obiecuję że wrzucę tu moje zdjęcie przed i po i same ocenicie. A teraz uciekam do poduszki :-) Do następnego

czwartek, 7 lutego 2013

zaczynamy

Hmm jakoś ciężko mi dobrać odpowiedni tytuł do tych postów chyba nie będę nic wpisywać, o może zacznę numerować :-) na łatwiznę idę wiem wiem, ale tak będzie najlepiej . To tak w ramach wstępu.
Jakoś ciężko się zabrać za pisanie, w ciągu dnia w głowie zaczynam układać zarys tego co chcę napisać, ale tak mnie teraz życie pochłonęło -  mąż, dzieci, spotkania, szkolenia, że w danej chwili nie jestem wstanie usiąść by naskrobać tych "parę fajnych" zdań (parę fajnych - parę to w moim przypadku nie możliwe bo gaduła ze mnie straszna, a fajnych to już zostawiam waszej ocenie. Jeśli ktokolwiek mnie czyta :-) ) i tak odkładam to pisanie i odkładam i za chwil parę zapomnę hasła do bloga :-). Więc nie ma co trzeba się zebrać w sobie i systematycznie dodawać posty. Tak piszę i piszę a tu czeka najważniejsze, zaczęłam dbać o siebie a co za tym idzie zrzucać zbędne kilogramy ( jeszcze nic nie spadło ) ale żeby można było zobaczyć czy się przykładam podam swoje wymiary i co tydzień będę aktualizować te dane. Zachęcam do wspólnej walki z kilogramami i kondycją czekam na komentarze. Oczywiście pamiętajmy o ćwiczeniach !!.
Do następnego pa.
A to moje wymiary aż wstyd się przyznać:
talia         84 cm      
biodra   100 cm
udo        62 cm
biust       88 cm
Waga     61 kg





niedziela, 20 stycznia 2013

pisz, pisz, pisz :) ...

... haha nio w głowie tyle pomysłów nie wiem od czego zacząć co do odchudzania jeszcze chwilka moment i zaczynam aż się boję :-). Tak wogóle to chciałam napisać na wstępie, aby nie było później jakiś niejasności, że jestem konsultantką Oriflame. Do nie dawna kupowałam kosmetyki tylko dla własnych potrzeb i potrzeb siorki :-), ale zbliża się  powrót do pracy na etacie, a nie uśmiecha mi się praca na dwie zmiany ( dwójka dzieci ), więc próbuje rozwinąć własną działalność z Oriflame. Na moim blogu napewno będę pokazywała produkty, może jakieś recenzję, ale będą to w 100 % moje szczere opinie na dany temat. Jeśli kogoś zainteresuje to serdecznie zapraszam do odwiedzenia katalogu ( link z boku ) i oczywiście w razie pytań służę pomocą. Ale tak naprawdę pisanie ma być dla mnie motywacją do działania. Powiedziałam sobie, że coś zaczynam zmieniać w swoim życiu i wierzę,że naprawdę dam radę. Z doświadczenia niestety wiem, że zawsze mam dużo werwy na początku, ale ona szybko mija, a potem są tylko gorzkie łzy rozczarowania. Tym razem ma być inaczej. Na początek wygląd. Jak człowiek lepiej wygląda, to jest bardziej pewny siebie. A jak jest pewny siebie to wszystko może zdziałać, przynajmniej ja tak mam. Zawsze byłam osobą szczupłą, niestety po ciążach zostało 12 kg, które za nic w świecie nie chcą mnie opuścić. I tak ze mną wędrują, a ciężko z nimi jak nie wiem. Najgorsze te komentarze znajomych : - oo taka mamuśka się z Ciebie zrobiła (nienawidzę tego).  Ale ja im jeszcze pokażę że "mamuśka" też może wyglądać dobrze a co :-) Wiec teraz nie pozostaje nic innego jak zważyć się zmierzyć dokładnie  a potem opisywać moje postępy. Już teraz zapraszam do wspólnego dbania o siebie. Do następnego papa

wtorek, 15 stycznia 2013

Dzień dobry ...

... to mój pierwszy post i mam nadzieję że na tym jednym się nie skończy.

Może na początek troszku o mnie i dlaczego mam zamiar pisać bloga. Jestem mamą wspaniałych choć nie zawsze grzecznych dzieciaczków, żoną, praczką pomywaczką domową (świadomy wybór) :-). Poza tym pełna optymizmu dobrego humoru wiecznie uśmiechnięta to właśnie ja. Jedno co bardzo mi przeszkadza to pozostałe kilogramy po ciążach. Po wielu próbach z różnymi dietami z książką "sexy mama" itp. poddałam się na całej linii. Nawet postanowienie noworoczne które postawiłam sobie z przyjaciółkami legł w gruzach, bo po dwóch tygodniach siedziałam sobie w niedzielny wieczór na kanapie z wielkim talerzem bigosu i co i kilogramy zamiast w magiczny sposób w dół idą do góry MASAKRA. Ten wieczór był przełomowy. Postanowiłam zabrać się za siebie, ćwiczyć, dobrze się odżywać. Zobaczymy czy tym razem się uda. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i gorąco w tą zimową noc.